Born to die Urodzony Na śmierć
Born to die Urodzony Na śmierć
Postacie Dramatu
Reus(z łac. winny) - ojciec Doulosa
Forinisa-matka Doulosa
Doulos - główny bohater. Dosłowne greckie określenie niewolnika (δοῦλος).
Bardones - król Bremengem
Gowerman - Król miasta Belwer
Franek - służący ojca
Pierwsza Wiedźma
Druga Wiedźma
Prolog
I dziś w ten dzień burzliwy i surowy
Jesteśmy razem przepowiedni godni
Gdyż oto tutaj rodzi się bohater owy
On zniszczy na tym świecie niewoli swej okowy
I zmieni świat, niemile mu odgórnie narzucony
Urody był on boskiej, białolicy, muskularny
Od żony króla on, zrodzony, Forinisy
I brata króla.
Od Reusa.
Powity on z miłości tajnej
i ukrycie
Skradziony został tuż o świcie
Sprzedany do niewoli na śmierć,
sam
Uchronić miał się przed napaścią innych
Wydostać się,
I zmienić narzucone losy życia, *grzechu winnych.
*W tym zdaniu oznacza niewolników lub grzeszników
Akt 1 Scena 2
Wchodzą wiedźmy
Pierwsza Wiedźma
O, widzę tego ja malucha
Bodajże nazwaliście go Reduma
A jeślić nie zdążyliście takoż go nazywać
To się nie spieszcie, ja i tak wprowadzę
Imię, i jego przyszłość odznaczywszy.
Nazwijcie go Doulosem
On niewolnikiem przez swe życie
Zwanym będzie.
Druga Wiedźma
Nie dajcie tylko go Morlinom z Riny
A nie toć, nie przeżyje i *trzej zimy
Oddajcie go najlepiej do rodziny Zbysza
I wierzcie, że przynajmniej rok wytrzyma.
*1/3 zimy ( jeden miesiąc)
Chór
Tuż się razem odwróciły,
Okno na ścież otworzyły,
I na miotłach odleciały,
Tylko duchy je widziały.
Akt 2 Scena 1
Reus
I cóż my mamy począć?
Nic nam nie zostaje,
Idziemy do niej by odnaleźć
Naszej sprawy rozwiązanie.
Forinisa
I wierzmy razem że zaprawdę,
Nas dwójga wiedźm nie okłamią,
Nie ufam im, lecz obiecuję
Jeżeli coś się stanie,
Cal życie im, wtedy w mig zepsuję.
Reus
Noc prześpijmy, a porankiem
Wyniosę dziecię ja zza kraty
Chór
Wieczór już nadchodził szybko
Ojcu było bardzo przykro
Lecz dziecko musiał on przekazać
By jego przyszłości nie narażać
Na nadchodzący życia kres
My też wątpimy w słowa wiedźm
Ufności braknie w taką treść
Lecz żaden człek nie pojmie w mieście
*O jakich dubach plotą wiedźmy.
*Duby – staropolskie określenie (zazwyczaj w formie „duby smalone”), które oznaczało niedorzeczności i głupstwa.
Chór
A więc nastąpił już poranek
wchodzi do izby dziecka,
Służący ojca - Franek,
Nie słysząc tam żadnego trzasku
Dziwi się,
Lituje,
Nic on teraz nie pojmuje.
Służący
Gdzieś dziecko się podziało?
Gdzie zniknęło?
Któż w stanie był ukrycie tuż o świcie
Narazić mnie na karę śmierci uroczyście
*W dzień pierwszej mojej ćwiartki pełnych lat
Czyż ja gdziekolwiek nagrzeszyłem mocno?
Żem tylko zatrudniony, a już wolny.
Nie będzie mnie, i śladu po mnie na tym świecie
Sam Reus mnie zadusi,
Pośle mą głowę
Zwierzętom mitologii
I zwycięzcom na Północy
Czymś do gargulii podobnych,
O prorocy!
Powiedzcie mi
I dajcie znaki,
Cóż zrobić mam, aby ten dzień okrutny
Na miłość boską przeżyć.
*25 lat
Nagle słyszy głos
Pierwsza Wiedźma
Hihihihi, to My, dwie wiedźmy
To był nasz plan, wzorowo przemyślany
Miałyśmy za zadanie
Rodzica tego dziecka zagadanie.
By nam zabawa wyszła lepsza
Doulos zostanie niewolnikiem
I nas pocieszy swoim jękiem
Walczywszy cal swe życie bez radości
*Sczeźnie bez szczęścia i miłości
Na polu walki w Bremengem.
*Zginie
Służący
A za cóż Mi te męki, nie zdążę nic powiedzieć,
Już moja głowa będzie lecieć
*Do dziury gór Tajget, Kaiadasu.
O bogini czasu!
Ty cofnij czas, rusz w tył zegarem.
Nie jestem Aristomenesem
Ja tyle szczęścia nie mam
Zginę biednym,
Nieszczęśliwym
Parobczakiem.
*Zdrajców wrzucano do rozpadliny Kaiadas w górach Tajget według mitologii starogreckiej i surowych praw Sparty
Kładzie się na kolana i zaczyna się modlić, nic się nie zmienia, a wiedźmy widząc to śmieją się
Pierwsza Wiedźma
No cóż, to siła przeznaczenia
Nie zmienia toku,
Swojego myślenia
Jeżeli powie, że dziś zginiesz
To bądź uprzejmym, przestań siedzieć
Idź tam, i wyszepcz, że nie pragniesz
Już więcej świata tego widzieć.
Druga Wiedźma
Chodź szybciej,
Nie mamy czasu
Musimy dziecku życie sknocić.
On elementem naszej jest zabawy,
Kluczowym diamentem planu
Lat pięćdziesięciu z niego żartów
Chór
Jedna wiedźma odleciała
Druga jeszcze chwilę stała
Popatrzyła, pomyślała
W mig się też wyparowała.
Akt 3 Scena 1
Wchodzi do pokoju Reus, widzi Franka, myśli:
Chór
Patrzy, pusta kołyska
Nagle nastrój mu pryska
Widzi okno złamane
Myśli sobie błagalnie
Że nie stało się z dzieckiem
Czego najwięcej diabeł pragnie,
Że nie został skradziony,
Lub porankiem zabity,
Że nie dostał urazów,
Że nie został pobity,
Że nie myśląc uwierzył
W czyjeś bzdury kłamliwe.
Miał nadzieje, że teraz
Gdzieś za drzwiami zakrzyczy,
Że tuż obok pokoju
Przerwie tą martwą ciszę,
Że popłacze, i później
Znów swym głosem przyśpiewnym
On poprosi tatusia o malutką igraszkę.
Że zagrają w żeglarza i statek,
Że popłyną nad niebo
Będą razem szczęśliwi.
Chór
Lecz nie o tym opowieść,
Nie są oni na niebie
Są na statku marzenia,
Zalewanym odmętem
Tej okrutnej ziemi,
Obarczonej lamentem
Ojca do dziecka czyja przyszłość
Złamana przeznaczeniem
Została na wieczność.
Akt 3 Scena 2
Dziecko w tym samym czasie zostało wwiezione do miasta Bremengem i sprzedane do właściciela Koloseum
Wilfred
Witam panów bandytów
Czemu dziecko wzięliście?
Po co takiego malucha
Do mnie dzisiaj daliście?
On za młody na walkę
Koszty jego żywota
Nie opłacę ja,
Lat czternaście musiałbym
Jego życia pilnować
Chronić,
Bawić,
Trenować
Nie chce takiej roboty.
Bandyta
Nie jest nasza to sprawa
Jest on dzieckiem Reusa,
Z miasta Combe pochodzi
Krew on ojca w sobie nosi.
Silny będzie i mądry
My, użyjmy go w walce
Przeciw ojca jego
Bohatera silnego.
Też, nam wiedźmy pomogą
Dla nich jest zabaweczką
Jego życie marnując
Radują się, śmiejąc
Widząc jego brawurę
Niewolnika w niewoli
Mając w życiu przygody
Bez radości i trwogi
O swym byciu daremnym
On zapomnieć nie zdąży
Jak go wiedźmy kłamliwym
Głosem żartów pogrążą.
Akt 4 Scena 1
Chór
A więc dziecko przekazali
Wdowie,
Ridze w mieście zwanej
Ona wszak o niego dbała
Jako syna traktowała.
Lat on osiem tak spędziwszy
Zaczął chodzić na palcaty
Uczył go Petraites sztuce
Walki, łuczni i szabli.
Po miesiącu tych wysiłków
Nie rozpozna matka syna.
Tak się zmienił, urósł, zmężniał
Był już w stanie walczyć,
Wiedział,
Że jego życie grosza warte
Lecz chciał wydostać się.
Na marne!
Przez następne cztery lata
Dalej nie zobaczy świata.
Scena 2
Po wygranej walce w koloseum Doulos spotyka króla
Król
Witam panie niewolniku,
Ja zaczynam cię podziwiać,
Z trójką walczyć i wygrywać,
Trzeba siłe mieć
I sprawnie ją używać.
Potrzebuję Ciebie w sprawie
Z królem Belwra, Gowermanem.
On na moją ziemie wpadnął
Wioskę on tam sobie zgarnął
Wzywa mnie na pojedynek.
Ja za słaby na walkę,
On za głupi na dysputę
Jest on królem mocnym,
I bogatym.
Cal w złocie chodzi,
Pierścień z diamentów nosi.
Wykupiłbym bym ja ciebie
I brygadę dał bym,
Gdybyś wygrał.
Doulos
Nie mam zbytnio wyjścia
Nie pójdę mnie zabiją w Koloseum
A pójdę, zginę wolnym niewolnikiem.
Wszak życie mnie nie lubi
Zginę szybciej
I tak to będzie lepiej.
Chór
Pojutrze został wykupiony
Wyruszył w pole na pobliżu
Bremengemu
Tam, miał być pojedynek sławy
I życia niewolnika kres.
On szansy na wygraną nie miał
Nie pokonałby ochrony króla
Nie sprawiedliwa walka
Byłaby.
Gdyby nie był on Doulosem,
Reusa synem.
I stoją już na polu
Krół w złocie, z koniem mocnym
Doulos bez broni i ochrony
On sam pokonać miał *łakierza
Co ziemie króla Bardonesa
Swą siłą zajął.
*Cecha osobowości-chciwość
A więc zaczyna się ich walka
On miecz podnosi z ziemi
Czarny, mały, co ciekawe
Do ręki mu pasuje idealnie,
Nie był on ostry
Lecz i tego starczy,
Niewolnik nie posiadał prawa
O coś większego marzyć.
Podnosi miecz i widzi króla
Ten, jest niezbytnio mądry,
Na niego biegnie co jest mocy
Nie myśli o obronie,
ma przecież po to zbroje
Ona, to go uchroni.
Tak myślał.
Już moment
Na ziemi martwy leżał,
A z jego szyi krwotok leciał.
Tak, więc z tym królem zakończywszy
Żołnierze króla broń złożywszy
Dostali się do koloseum świata
A co do bohatera
Król go, do zamku zaprosiwszy,
Za wygraną odznaczywszy,
*Dał mu miecz i tarcze Janny
Wszak nie używał której.
I doulos nie użyje
Nie jego styl za czymś się chronić
*Nawiązanie do tarczy Joanny d’Arc
Przed zamkiem spotkał on kobietę
Jak córka była Afrodyty
Uprzejmie w zamek zaprosiła,
Do ojca, króla wprowadziła,
Złotą gwiazdą odznaczyła,
W bohatera poświęciła.
I rycerz co przed chwilą
Z ludźmi o swe życie walczył
Stał się męstwa i odwagi znakiem.
Od dzisiaj jest żołnierzem,
Niewolnikiem wolnym.
Nie ma tych prawo co reszta
Posiada siłę, ma też męstwo
Odwagę walczyć z wrogiem silnym
Nie myśląc o wygranej bitwie.
Dostanie 6 numer, batalionu niewolników
Eksperymentem sojusznikówl.
On, i nieliczne garstki
Wolności będzie szukał
Po całym świecie.
Dane kontaktowe( Proszę o informację zwrotną)
Dziękuję za przeczytanie :)